Contact Us

Use the form on the right to contact us.

You can edit the text in this area, and change where the contact form on the right submits to, by entering edit mode using the modes on the bottom right. 

           

123 Street Avenue, City Town, 99999

(123) 555-6789

email@address.com

 

You can set your address, phone number, email and site description in the settings tab.
Link to read me page with more information.

Blog

NIC NAM NIE GROZI

Patrycja Pruchnik

23215802_908955225947714_3701432355676848976_o.jpg

Jeśli wasze serca mówią Temu „TAK”, to idźcie za Tym. 
Nie chodzi bowiem o jakieś względne szczęście, lecz o pełne Przebudzenie i o życie z tego Przebudzenia. 
Nic nam nie grozi, nic nas nie może skrzywdzić, nic nas nie może naruszyć. Skrzywdzenie odczuwa tylko ego.


~ Nitya ~ Antoniów, wrzesień 2017

BEZPIECZEŃSTWO JEST W TOBIE

Patrycja Pruchnik

Foto: Natalia

Foto: Natalia

Cokolwiek teraz przechodzi przez ciebie, cokolwiek przepływa przez świadomość, daj temu swobodę wyrażania się, wolność bycia, wolność pojawiania się i odchodzenia. Wszelkie sytuacje nie przychodzą po to, by nie być widzianymi. Jeśli przychodzą, to znaczy, że są potrzebne. Jeśli nawet towarzyszy ci strach, lub jakakolwiek inna emocja, przyjmij ją. Nie karm jej, ale też jej nie odrzucaj. Odpoczywając w sobie, daj temu ciału wolność, daj temu umysłowi wolność, daj wolność całemu światu.

Życie zawsze będzie się tobą opiekować w sposób należyty, przynosząc takie doświadczenia, które są ci w danej chwili potrzebne, aby w pełni się przebudzić. Z czasem, coś co różnicuje, coś co nazywa, coś co oddziela, będzie odgrywało coraz mniejszą rolę. Będzie w tobie coraz mniej kontroli, a jeśli nawet na jakiś czas kontrola ujawni się, to będzie widziana i wobec tego widzenia, rozpadnie się tak, jak każda iluzja.

Zamiast iść drogą znaną i utartą, droga będzie się przed tobą pojawiać sama, z każdym kolejnym krokiem, a ty ze spokojem to przyjmiesz. Wrośnie w tobie umiejętność odróżniania tego, co przychodzi z Obecności od podpowiedzi umysłu. W każdym momencie będziesz coraz sprawniej wybierać prawdziwego Siebie.

W sytuacjach trudnych, w sytuacjach pomieszania, szaleństwa, beznadziei, w każdej chwili masz możliwość odpoczynku w Sobie. Nie żądaj zapewnienia bezpieczeństwa od świata, od partnera, od rodziny. Bezpieczeństwa szukaj w sobie. Jest nim Świadomość, pamiętanie kim naprawdę jesteś. W tym sensie jesteś całkowicie samowystarczalny.

~ Nitya ~ Antoniów, wrzesień 2017

SPOTKANIE Z EMOCJAMI

Patrycja Pruchnik

Foto: Natalia

Foto: Natalia


Jeśli przychodzi lęk, jeśli przychodzi strach, jeśli przychodzi protest, to trzeba się z tymi emocjami spotkać. Nie spychać ich, nie uciekać przed nimi w medytację, nie udawać, że ich nie ma, ani też nie karmić ich. Po prostu, trzeba się z tym spotkać w Świadomości, bez dorabiania jakichkolwiek historii.
To nie jest spotkanie w jakimś określonym celu, na przykład takim, aby niewygodne uczucie odeszło. Tak chce kontrolujący umysł. Natomiast ty, spotkaj się z tym w prawdzie, widząc to takim, jakim jest teraz. Patrząc ze Świadomości, czuj odczucie.
Jeśli to nie zostanie spotkane świadomie, to jest pewne, że za jakiś czas wróci, dokładnie w takiej samej formie. Natomiast jeśli się z tym spotkasz, to ten impuls nie będzie miał już potrzeby ponownego wyrażenia się, bo po prostu został zobaczony.
Musisz jedynie rozpoznać, że masz w sobie umiejętność przyjęcia i pobycia z tym co jest, bez uciekania, bez kontroli i bez zarządzania.


~ Nitya ~ Antoniów, wrzesień 2017.
 

WIEDZA

Patrycja Pruchnik

Foto: Natalia Giedryś

Foto: Natalia Giedryś

Nie ufaj temu, co uważasz, że już wiesz. Jeśli coś wiesz i przychodzisz z tym na satsang, słuchasz przez tę wiedzę i tym samym jesteś nieustannie przygłuszony własnym umysłem. Zostaw wszystko otwarte i wolne. Możesz się naprawdę jeszcze miliony razy zadziwić i pozwalaj sobie za każdym razem na to zadziwienie.
Wiedza umysłu to brzemię, które męczy i można od niego odpocząć. Jest bowiem większa, bardziej bezpośrednia wiedza niż wiedza umysłu. Nie wymaga komentarza, nie wymaga niczego. 
Czy warto za tym stanąć? Tak, warto za tym stanąć. Wszystko inne nie przynosi w ogóle satysfakcji lub przynosi ją na chwilę, na moment, na jakiś czas. Nic nie jest w stanie równać się ze spokojem, jaki daje wolność od umysłu.

~ Nitya ~ Warszawa, wrzesień 2017
Foto: Natalia Giedryś

PYTANIE O SENS

Patrycja Pruchnik

Pytasz jaki to ma sens? To jest trochę tak, jakbyś wrócił do domu i po raz pierwszy naprawdę odpoczął od wszystkiego. To jest trochę tak, jakbyś wreszcie poczuł się całkowicie przyjętym i na miejscu, bez doświadczania jakiegokolwiek braku. To jest trochę tak, jakbyś całe życie czegoś szukał, szukał tego wszędzie, w relacjach, w pracy, w marzeniach, w duchowości, w religii, we wszystkim. A kiedy wreszcie to odnajdujesz, uświadamiasz sobie, że TO zawsze było z tobą, nigdy nie opuściło cię nawet na sekundę.
Przestajesz żyć pod dyktando tych wszystkich uwarunkowań, którymi nasiąkałeś przez całe wieki i zaczynasz ufać czystej Obecności, nie będącej konceptem o którym się myśli, który się rozważa, czy który się kontempluje nawet, lecz Obecności, którą się JEST.
To nie jest pytanie umysłu tylko impuls powrotu do domu, z którego tak naprawdę nigdy nie wyszedłeś. To jest przypomnienie sobie tego i ciągłe utrzymywanie intencji trwania w tym, a nie tylko wpadania na chwilę i ponownego wypadania.
Wszelkie nasze pragnienia i marzenia, najbardziej nawet szlachetne czy wielkie idee, są niczym w porównaniu z obudzeniem się do tego, kim jesteśmy. W przeciwnym wypadku będziemy jedynie zamieniać jedną formę cierpienia na inną.
Gdy skierujesz swoją uwagę na Obecność, na ten „sens”, o który pytasz, wtedy nie nazwiesz już cierpienia cierpieniem, a szczęścia szczęściem. Po prostu będą się jedynie zmieniały doświadczenia, a w tobie zapanuje przejrzystość, spokój i wewnętrzne, niczym nie zmącone Wiedzenie i Bycie.


~ Nitya ~ Warszawa, wrzesień 2017

DROGA PORZUCENIA I ODDANIA

Patrycja Pruchnik

21994457_889665641210006_6163438522659462077_o.jpg

Na satsangu nie interesuje nas szukanie odpowiedzi na pytania dotyczące świata zjawisk, lecz spoglądamy w drugą stronę, w kierunku rozpoznania tego, kim naprawdę jesteśmy. Nie chodzi nam o odpowiedź intelektualną, ale o bezpośrednie Wiedzenie, będące tożsame z Byciem. Tego Bycia nie trzeba robić, ponieważ każda forma działania jest procesem umysłu i ponownym angażowaniem się w świat zjawisk.
Nie jest tu prezentowana żadna nowa czy też tajemna wiedza. Przyglądamy się esencji tego, kim naprawdę jesteśmy. Ta odpowiedź jest już w nas. Satsang jest tylko przecieraniem okularów, przesłaniających nam czyste widzenie, ponieważ są zakurzone najróżniejszymi doświadczeniami, które braliśmy dotychczas za rzeczywistość. Konfrontując to ze świadomością, sprawdzamy czy jest tak rzeczywiście jak myślimy że jest, czy też myślenie o tym jak jest, przykrywa to, co jest oczywiste cały czas. Znamy to, ponieważ wszyscy z tego samego miejsca słuchamy, z tego samego miejsca patrzymy, z tego samego miejsca wiemy. Nie jest to miejsce dla wybranych, tylko to jest nasze naturalne, najbardziej podstawowe środowisko.
Na satsangu nie zajmujemy więc tym, co mamy zrobić by dostać się do świadomości, co mamy zrobić by się przebudzić, by się oświecić. Już na pierwszym spotkaniu, od razu pada informacja, że JUŻ JESTEŚ TYM, CZEGO SZUKASZ, a ten, który miałby cokolwiek zrobić by dostać się w miejsce, którego szuka, sam w sobie jest największą przeszkodą.
Nie jest więc to droga wysiłku, starania się, lecz droga oddania i porzucenia wszystkiego co wiem, wszystkiego co myślę. Jest to droga porzucenia wszystkich poglądów, racji oraz spekulacji i zobaczenia, że również bez tego wszystkiego coś JEST.
W takim razie, kim ja naprawdę jestem? Dotychczas całą nadzieję pokładałem w procesach umysłowych, w pragnieniach i dążeniach, sadząc, że to mi da szczęście, że to mnie opisuje. Nagle się okazuje, że to wszystko nie jest tym, co mi szczęście daje, ale tym co mi szczęście przykrywa, co zakłóca spokój i swobodę funkcjonowania.
Czego więc chcę? Podążać za zawartością umysłu, za pragnieniami, marzeniami, za tymi wszystkimi wrażeniami pojawiającymi się w świadomości, w taki sposób w jaki funkcjonuje niemal cały świat? Czy może zechcę pójść drogą, którą zaproponowali niegdyś mędrcy, drogą przyglądania się, nie temu CO się dzieje, lecz temu KOMU to się dzieje, drogą KIM JESTEM?
~ Nitya ~ Warszawa, wrzesień 2017.

TY TO WIESZ

Patrycja Pruchnik

nitya czarnów print screen.jpg

Celem tego przekazu jest wskazać na to, co jest, niezależnie od wszelkich zjawisk, zdarzeń, problemów czy doświadczeń. Wskazać na wieczność. Ta wieczność jest tym, czym naprawdę jesteś. To jest to co jest. To bardzo proste. Spójrz. Obecność, którą bardzo dobrze znasz. Obecność, która nie pracuje nad obecnością, bycie które nie pracuje na byciem, świadomość, która nie pracuje, aby być świadomą. Absolutnie wolna, nietknięta. Nie rodzi się i nie umiera. Niczym nie można jej przykryć. We wszystkich doświadczeniach, najtrudniejszych i najprzyjemniejszych zawsze jest. Przebudzenie jest rozpoznaniem i rozpłynięciem się w tym.
I ty to wiesz.

~Nitya~ Czarnów, sierpień 2017

DAJ SIĘ ZASKOCZYĆ

Patrycja Pruchnik

21688273_886684188174818_4947702260622421839_o.jpg

Nie zapomnij o najważniejszym. Nawet najwspanialsze doświadczenia ukazujące Ci jakąś głębszą prawdę, pomimo wszystko są tylko doświadczeniami. One przychodzą dlatego, że w pewnym momencie świadomość zaczyna kontaktować się sama z sobą, z czystym, przezroczystym widzeniem. Kiedy następuje taki kontakt, to w przedziwny sposób zaczynają nas często zalewać fale wdzięczności, miłości, spokoju. Odczuwamy lekkość funkcjonowania, lekkość i zwyczajność życia. Bywa, że znikają wszelkie emocjonalne problemy i możemy doświadczać zupełnie swobodnego funkcjonowania w życiu. Nie zostań jednak na tym i nie chciej szukać tych doświadczeń dla nich samych. Nie chodzi nam bowiem o te wypełniające doświadczenia, chociaż one bywają bardzo przyjemne, chodzi nam o kontakt z samym sobą, o kontakt z esencją. To jest klucz do wszystkiego.
Nie miej więc żadnych oczekiwań i nie chciej przewidywać, jakie doświadczenia cię spotkają. Bo jeśli będziesz chciał to wiedzieć, to twój jutrzejszy dzień będzie wyglądał tak, jak wczorajszy. A Ty daj się po prostu zaskoczyć, nie chcąc wiedzieć niczego.

~ Nitya ~ Czarnów, sierpień 2017

SPOTKAĆ SATSANG TO JAK DOTKNĄĆ BOGA

Patrycja Pruchnik

20621177_10210363887510441_191803400413684672_n.jpg

Za chwilę usłyszę swoje najdroższe w życiu słowa... "Welcome to Satsang this morning..." wypowiadane przez ukochanego Mistrza... Lata mijają a one są dla mnie wciąż tak samo przejmująco penetrująco budzące...
Nie potrafię tego wytłumaczyć ... za każdym razem są nowe i słyszane po raz pierwszy, bo takim tez jest każdy Satsang - Zawsze Pierwszym...
Spotkać Guru, spotkać Satsang to jak dotknąć Boga, Doświadczać cudu...choc tak naprawde duzo duzo więcej...
Wdzięczność z tego Spotkania nigdy nie będzie mieć końca...
Dziękuję Ukochany Mistrzu, że wciąż przy mnie jesteś i wciąż mnie prowadzisz.
 

~Nitya~, Monte Sahaja - 06-08-2017

CZYM W SATSANGU JEST AUTORYTET

Patrycja Pruchnik

21273304_877681759075061_6609907246192892218_o.jpg

...Bądźcie w tej kwestii bardzo czujni i uważni. Rozpoznawajcie, w jaki sposób umysł z wami gra, w jaki sposób umysł bawi się z wami. Samo słowo „autorytet” jest przez niektórych wręcz znienawidzone. Uważamy, że autorytet jest czymś zewnętrznym i pojawia się w nas przeświadczenie o posiadaniu jakiejś własnej, prywatnej wiedzy, którą należy chronić. Boimy się, że ten autorytet może nas nadużyć i chowamy się w skorupie własnych projekcji: „ja się boję” „coś może mnie skrzywdzić”, „ja przecież już to wiem”, „ja to rozumiem najlepiej”. Tutaj nie ma nic „mojego”, nic „prywatnego”. Świadomość jest Jedna. Ona nie jest prywatna, ona nie ma nic do ukrycia, ona się niczego nie boi. Po to przyszedł satguru, po to przyszedł guru, po to przyszli inny nauczyciele, żeby pokazać, że jest tylko Jedno, że jest tylko Jeden z nas. Tutaj nie ma miejsca dla wielu, tutaj nie ma miejsca dla dwojga. Jest tylko Jedno. Jeśli macie poczucie, że wasze wiedzenie jest w jakimś sensie prywatne, albo nie jest kompletnie tożsame z tym na co tutaj się wskazuje , to znaczy, że jest tam jeszcze jakaś energia utożsamienia z formą, którą po prostu trzeba zobaczyć. Autorytet na satsangu nie oznacza „wyżej”, „więcej”, „lepiej”. Oznacza Jedno. Jeśli pojawia się w was jakiś rodzaj dyskusji z tym, rozpoznajcie, że jest to prywatne i dualne. Autorytet w takiej formie istnieje tylko dla umysłu, a nie dla Ciebie. Prawdziwy autorytet jest w świadomości...

~Nitya~ , Czarnów - sierpień 2017

MASZ JESZCZE CZAS BY ŻYĆ NAPRAWDĘ

Patrycja Pruchnik

fot. Maya

fot. Maya

Przywykliśmy za normalny uznawać sposób życia, w którym nieustannie odnosimy się do przeszłych doświadczeń i zdobytej wiedzy. Robiąc uniki od trudności i bólu próbujemy radzić sobie w teraźniejszości tak naprawdę zupełnie jej nie widząc. Na podstawie przeszłości budujemy przyszłość utkaną z jej wzlotów, upadków i przyszłych nadziei.

Ach, gdybym tylko mogła pokazać Ci inny sposób bycia... taki, w którym wszystko to nie ma większego znaczenia, taki, w którym odczuwasz wdzięczność za każdą chwilę jaką by nie była...

Przeszłości nie ma a przyszłość jeszcze nie nadeszła a my wciąż zajęci jesteśmy radzeniem sobie z wydumanymi nimi... Z chwili na chwilę przegapiamy Ten dzień... i jeszcze wydaje nam się, że żyjemy. Lecz czy to jest prawda?

Wierzymy, że idziemy do przodu, a tak naprawdę kręcimy się w kółko...wciąż odtwarzając ten sam życia film...Na każdy temat musimy mieć swoje zdanie, swój własny świato-poli-pogląd... Choć ten najbardziej rani nas samych...

To martwe życie uznaliśmy za całkiem normalne, ...zaburzenie, za kwintesencję ludzkiego życia...

Ach, jaka szkoda...

Zapewne przeczuwasz, że mam tutaj rację, lecz czy starczy ci odwagi by to martwe życie opuścić?

Ach, gdybym mogła pokazać Ci jaki ten sam świat może być wspaniały, jak piękni ludzie i jakim Ty Jesteś...

Zwyczajnie zapomniałeś...

Nie wiesz nawet, że całe życie tego szukasz.

Nieważne co Cię czeka za chwilę i nie ważne co stało się wczoraj Ten moment nie powtórzy się nigdy ...i to spotkanie...

Zawracaj, ten dziki pęd donikąd nie doprowadzi... masz jeszcze czas by żyć naprawdę ...by się obudzić. Istnieje inny sposób bycia, przepiękny i na wskroś prawdziwy.

Być może dziś mi nie wierzysz, zapewniam Cię jednak całym swym Sercem - Tak, jest to możliwe... i z tego Serca życzę Ci byś nie tylko o tym czytał czy mówił lecz byś tego nieustannie doświadczał.

~Nitya~ , 01-08-2017

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Patrycja Pruchnik

...Pozwól, aby twoje życie płynęło naturalnie. Pozwól sobie robić to, co uważasz za słuszne. Nie ingeruj, nie kłóć się z doświadczeniem, które się wydarza. Wielokrotnie będą pojawiać się wątpliwości, czy zrobić tak czy owak, ale kiedy rzecz już się wydarzy, to po prostu zostaw ją. Nie ma jednej właściwej drogi, nie ma jednego właściwego wyboru. To fikcja.

Kiedy uważasz, że możesz kontrolować wszystko, że zawsze powinnaś znaleźć słuszną drogę, podjąć właściwą decyzję, to bierzesz na siebie ogromny ciężar, często większy niż jesteś w stanie unieść, gdyż na większość rzeczy nie masz po prostu wpływu. To poczucie odpowiedzialności, jest efektem złudnej wiary, że ty jesteś sprawcą, że od ciebie tak wiele zależy, że to ty tak wiele możesz. Kiedy jednak przyjrzysz się temu głębiej, to zobaczysz, że twoja sprawczość nie jest aż tak duża, jak ci się wydaje. Jest ona wypadkową wszystkich twoich doświadczeń, więc w pewnym sensie jest już zdeterminowana. Tym samym, każda twoja decyzja jest już zdeterminowana, będąc wypadkową wszystkich innych decyzji, które kiedyś zostały podjęte. Kiedy więc usłyszysz w sobie komentarz: „dobrze zrobiłam” lub „źle zrobiłam”, to zadaj sobie pytanie: „Komu przypisuję ten sukces lub tę porażkę? Gdzie jest ten ktoś? Gdzie to jest?”

Jeśli przypisujesz to sobie, jako jednostce, to w pewnym sensie składasz tą odpowiedzialność w ręce kogoś, kto nie istnieje. Jeśli uważasz siebie za osobę i myślisz, że to jest cała prawda na twój temat, to powołujesz do życia fikcyjną istotę, która składa się z martwienia się, ze snucia planów na przyszłość, z referowania przeszłości, z pragnień, lęków, dążeń i uników. Jeśli więc uważasz się tylko i wyłącznie za ten fragment, za ten zlepek doświadczeń, to miej świadomość, że w tę identyfikację zawsze wpisane jest cierpienie.

Kiedy jednak zobaczysz, że wszystko jest wolą Całości, to zrozumiesz, że nie mogłaś podjąć złej decyzji. Jak wielkim odprężeniem staje się wtedy świadomość, że to nie jest twoja odpowiedzialność, że te rzeczy się zadziały, a tobie teraz przychodzi przez nie żyć.

Pozwól więc temu uwarunkowaniu być takim, jakie jest, bo ono po prostu nie może być inne. Pamiętaj przy tym, że nie jesteś tylko przejawieniem, nie jesteś tylko tym, czym nasiąknęłaś przez całe życie, że to jest wobec ciebie wtórne i chwilowe. Wszystkie pokolenia twoich przodków, wszyscy napotkani ludzie, każde doświadczenie, każde spotkanie - to wszystko się składa na tę powierzchowną formę, więc branie za to pełnej odpowiedzialności, to o wiele za dużo. To nie jest ani twoja odpowiedzialność, ani moja zasługa, to po prostu się tak dzieje...

~ Nitya ~ Szczecin, 22-04-2017

NA OCZACH TERAŹNIEJSZOŚCI

Patrycja Pruchnik

...Ty jesteś Teraźniejszością. Przyszłość pojawia się w Teraźniejszości. Przeszłość pojawia się w Teraźniejszości. Nigdy nie było przeszłości i nigdy nie będzie przyszłości. Każde jutro dzieje się dziś - w Teraźniejszości. Nie można z niej wyjść. Nie można w niej nie być. Wszystko się dzieje Teraz. Teraz, to jest Świadomość. Teraz, to jest Obecność. Teraz, to jesteś Ty. Bez Teraźniejszości, bez Ciebie, nic nie było by możliwe. Ale Ty nie jesteś zajęty robieniem czegokolwiek. Wszystko dzieje się na Twoich oczach. Na oczach Teraźniejszości. To nie jest doświadczenie. To nie jest coś, do czego się dochodzi. Już Tam jesteś. Tam czyli Tu...

~ Nitya ~ Bydgoszcz, 29-04-2017

 

AYAHUASCA A OŚWIECENIE

Patrycja Pruchnik

Pytanie: Jaką rolę w oświeceniu może mieć ayahuasca?

Nitya: Wszystko nas może obudzić do tego, kim jesteśmy. Ayahuasca też. Jeżeli jesteśmy dojrzali, w obliczu wizji, które przynosi ayahuasca zrozumiemy, że nie jesteśmy tym, na co patrzymy i będziemy potrafili rozpoznać, że musimy być pierwsi, aby ta wizja się wydarzyła. Ale kiedy nie będziemy wystarczająco dojrzali, to możemy uwierzyć w te wizje. Możemy uznać, że są rzeczywistością, że są prawdą. Tymczasem, cokolwiek doświadczymy, będzie to zawsze prawda skończona, bo my musimy być wcześniej, żeby widzieć powstawanie tej wizji, prowadzenie jej i nawet jej zakończenie.

To jest właśnie niebezpieczeństwo różnych dróg rozwojowych, które nas prowadzą do rozszerzania świadomości. Możemy bowiem pomylić coś, co jest chwilowe z sednem. Różne rośliny, a także inne praktyki mogą mieć w sobie niesamowitą moc. Ta niesamowitość dzieje się na naszych oczach i wydaje się nam czymś zupełnie fascynującym. Tak może być także w przypadku ayahuasci. Pod jej wpływem możemy widzieć niesamowicie układające się doświadczenia, możemy widzieć, że organizm się leczy, że tzw. dusza się leczy i możemy dochodzić do jakiś ważnych realizacji. Mogą się nam wydarzyć najbardziej niesamowite doświadczenia i ogromne transformacje.
Natomiast, istotne pozostaje tylko jedno pytanie: Komu się to dzieje? Komu się przydarza ta wizja. Komu? Kim ja jestem? Kiedy zrozumiem to KOMU, nie potrzebuję już niczego.

Nawet najbardziej cudowne stany kończą się. Tak dzieje się z każdym doświadczeniem, także z tym, jakie przynosi ayahuasca. Kiedy dotrzesz do tego, komu się to wydarza, to zrozumiesz, że nie chodzi o przedłużenie żadnego stanu, i że nie musisz cały czas czuć się spokojna, czy też mieć poczucie jedności z wszechświatem. Jeśli tego nie uznasz, będziesz chodziła co miesiąc na ceremonie, albo będziesz szukała stanu cudowności, jedności i spokoju w najróżniejszych medytacjach, w najróżniejszych praktykach, i to cudowne doświadczenie, jakiego doznałaś pod wpływem ayahuasci, może stać się twoim przekleństwem na całe życie. Nic dla ciebie nie będzie się równać z tym stanem i nie będziesz potrafiła wytrzymać ze zwyczajnością.

Do tego, aby zrozumieć kim jesteśmy, nic nam nie jest potrzebne. Żadne specjalne warunki. Co więcej. Nie musimy mieć żadnego wielkiego doświadczenia. Możemy sobie opaść po prostu, jak listek z drzewa jesienią. Bez fajerwerków, a jednocześnie z ogromnym poczuciem spokoju.

~ Nitya ~ Szczecin, 21-04-2017

OPOWIEŚĆ O DRODZE

Patrycja Pruchnik

fot. Maya

fot. Maya

Bycie jest już zrobione, jest gotowe. Mówiąc do ciebie, używam słów, które jednak są całkowicie absurdalne, ponieważ zawsze są spóźnione wobec Bycia. Życie jest zawsze pierwsze wobec naszej interpretacji Życia. Bycie jest zawsze pierwsze wobec naszej interpretacji Bycia. Możesz więc spokojnie poddać się i nic nie robić z tym, co jest. Dzięki temu będziesz w stanie zauważyć oczywistość naturalnej Obecności-Świadomości.

Jakże absurdalna z tej perspektywy okazuje się jakakolwiek droga. Każda droga jest spóźnioną reakcją na to, co i tak już jest. Zaczynasz i kończysz zawsze w tym samym miejscu - w Obecności. Idąc drogą, tak naprawdę uciekasz od siebie, uciekasz od oczywistości Istnienia, od oczywistości JESTEM, a sama droga staje się wręcz zaprzeczeniem Istnienia. Droga dzieje się w Istnieniu, a ty masz możliwość zobaczenia, że naprawdę nic więcej nie trzeba dodawać do tego, co już jest.

W ten sam sposób możesz też prześledzić chęć przebudzenia. W pewnym momencie w twoim życiu pojawił się ten koncept. Zakłada on, że trzeba coś zrobić by osiągnąć przebudzenie, oświecenie, wolność od cierpienia. Umysł początkowo upatruje w tym nadzieję i wyobraża sobie, że można to wypracować. Robisz więc wszystko w tym kierunku. Jednocześnie Obecność-Ty-Świadomość cały czas Jest, cały czas widzi, jak to pojedyncze uwarunkowanie odbija się od ściany do ściany, próbując wszystkich metod. W końcu samo uwarunkowanie zaczyna dostrzegać, że to odbijanie się od ściany do ściany wydarza się w nim samym. Wydarza się w Obecności. Po jakimś czasie zauważa, że odbija się coraz rzadziej, odbijanie boli trochę mniej albo sam ból nie wadzi tak bardzo, jak kiedyś. Pozwala więc temu uwarunkowaniu wypełnić się, nie ingeruje w nie.

To nie oznacza, że ty jako człowiek, rozpuszczasz się i już nie doświadczasz niczego. Dzieją się dwie rzeczy jednocześnie: dzieje się Wieczność i dzieje się to ciało i jego życie. To ciało wie, że jest Wiecznością i bardzo często pojawia się w tym momencie niebezpieczeństwo zatrzymywania się tylko w Świadomości, tylko w Absolucie. Ulegając temu konceptowi, chcąc nie chcąc, zaczynamy negować ziemski, cielesny aspekt życia. Może to trwać długi czas, zanim uznamy wreszcie, że jesteśmy jednocześnie Wiecznością i przejawieniem, i że nigdy nie było oddzielenia. Przestajemy wtedy uciekać od tego co jest, czymkolwiek by to nie było. Przestajemy szukać, ponieważ zauważamy, że mamy wszystko, co jest nam potrzebne. Czasem powoli, a czasem od razu radykalnie wyłącza się mechanizm pośrednika, który nadaje znaczenia, interpretuje i w spóźniony sposób referuje Świadomości to, co jest.

Nie jest tak, że uwarunkowanie doświadcza wtedy wyłącznie przyjemności. Bierzesz na siebie wszystkie konsekwencje ciała i umysłu, wiedząc jednocześnie, że nie jesteś tylko ciałem i umysłem. 
Jesteś miejscem, z którego szukasz i cały aspekt poszukiwań wydarza się w Tobie. Droga dzieje się w Tobie. Akceptacja i brak akceptacji wydarzają się w Tobie. Przyjmowanie i nieprzyjmowanie wydarzają się w Tobie. Jedno nie różni się od drugiego. Są tym samym ruchem.

Czy widzisz teraz, jak absurdalne jest z tej perspektywy robienie w tym celu czegokolwiek? Dodajesz sobie tylko więcej pracy. Nakładasz na siebie kolejne jarzma. Przenoszą cię one z jednego więzienia w drugie, z jednej celi do drugiej. Nawet jeśli wydaje ci się, że odniosłeś jakiś sukces w dziedzinie duchowości, że coś udało ci się zobaczyć i poprawiło to jakość twojego funkcjonowania, to zobacz, że jest jeszcze szersza perspektywa. Patrząc z niej na wszelkie osiągnięcia i wszelkie porażki, stajesz się wolny zarówno od jednych, jak i drugich.

Wtedy, może po raz pierwszy, odprężasz się do tego stopnia, że pozwalasz sobie na doświadczanie takim, jakim ono jest. Przestajesz Życiu stawiać warunki, przestajesz Bogu stawiać warunki, przestajesz Obecności stawiać warunki. Budzisz się. 
I tak się kończy opowieść o drodze.

Nitya ~ Katowice, 19-03-2017

JA JESTEM ŻYCIEM, MAMO...

Patrycja Pruchnik

Dzisiaj w czasie postoju na stacji benzynowej rozmawiałam z Frankiem. W pewnym momencie powiedział: - powiedz mi coś więcej o tym co robisz na tych Satsangach mamo... Przez parę chwil przybliżałam mu koncept czym jest świadomość w stosunku do ciała i myśli itd. Słuchał mnie niezwykle uważnie, po czym powiedział: "Ja jestem życiem mamo, ciało to taki jednorazowy skafander....Śniło mi się to niedawno. Po raz pierwszy wszystko w tym śnie było tak normalne, jak w życiu, właśnie tak jak w tej chwili na tej stacji mamo..."

~Nitya 27-03-2017

Panel o współczesnych przebudzeniach, Warszawa 22 marca 2017

Patrycja Pruchnik

Fundacja Gaia Mater i księgarnia Tarabuk  są organizatorami panelu dyskusyjnego pt. "Przebudzeni pośród nas? Rozmowa o świadomości niedualnej", który odbył się w sali dużej kawiarni Nowy Świat Muzyki w Warszawie.

Do udziału w panelu zaproszeni zostali: prof. Anna Sobolewska, Wojciech Eichelberger, Patrycja Nitya Pruchnik, Dominik Rettinger, dr Katarzyna Nadana-Sokołowska oraz Manana Chyb.

Gościem specjalnym spotkania była Patrycja Nitya Pruchnik, autorka książki autobiograficznej "Koniec wszystkich historii", poświęconej tematowi przebudzenia do świadomości niedualnej.

Notatka Organizatorów:

"Na kanwie osobistych doświadczeń uczestników spotkania oraz lektur na temat świadomości niedualnej spróbujemy zadać sobie pytanie o odgrywający dużą rolę we współczesnej wolnej duchowości fenomen "przebudzenia".
Czy mamy do czynienia z rzeczywistym potencjałem świadomości do wyjścia poza tożsamość ludzką? Czy chodzi raczej o pewnego rodzaju zbiorowo tworzony spektakl wokół wiary w ideę "niedualnej świadomości"? A jeśli przebudzenia współczesnych adeptów non-duality są autentyczną przemianą świadomości, to czy są tym, za co są uważane? Czy możemy je uznać za przekroczenie kondycji ludzkiej. o którym mówił Budda i inni mistrzowie tradycji duchowych Wschodu?"

Kiedyś myślałam że moja pasja jest 'niszowa' albo 'prywatna' od dawna jednak już tak nie jest. Choć najgłębszym doświadczeniem wewnętrznym, wglądem, przebudzeniem, badaniem siebie i tak nie sposób się podzielić, próbuję to robić wespół z Wami. Tysiącami przyjaciół na fb, w sandze. Rozmawiamy o niej w środowisku akademickim, terapeutycznym, psychiatrycznym, religijnym, naukowym, medialnym, biznesowym i pewnie wielu innych... Doświadczenie wewnętrzne i mistyczne przestaje być domeną specjalną dla wybranych, mówić i eksplorować mogą je wszyscy bez względu na status społeczny. Przestaje być też wstydliwym zjawiskiem, do którego nie chcemy przyznać się innym... Ten aspekt pasjonuje mnie najmocniej, aspekt który pokazuje, że i w sercu i w ciele i w umyśle i Wielkim Duchu i Przed Duchem jesteśmy tacy sami. Nie ma nic świętego, albo święte jest wszystko. Ileż ciężaru spada, ileż różnic i podziałów. Chciałam podziękować za to Wam wszystkim. Za Waszą odwagę, inspiracje, szczerość, wnikliwość, wyzwania, ale i za odpuszczenie, szacunek i miłość. Dziękuję Wam z serca! 

Raduje się Serce, raduje Bóg, raduje Wielki Umysł !

- Nitya - Warszawa - marzec 2017

WOLNOŚĆ PRZYCHODZI Z NIEUCIEKANIA

Patrycja Pruchnik

fot.Natalia

Jeśli zatrzymasz się wyłącznie na doświadczaniu spokoju, błogości czy też na jakimkolwiek innym stanie, to dajesz zaproszenie nieszczęściu, gdyż każdy stan jest przejściowy. Nawet jeśli utożsamisz się z miłością, a ta miłość będzie miała choć trochę cech osobowych, to również zapraszasz nieszczęście, bo i ona przeminie.
Tylko Widzenie się nie zmienia. Ono jest totalne. Ono przyjmuje wszystko. Nic przed nim nie ucieka. Widzisz zarówno spokój, jak i niepokój, radość i smutek, miłość i nienawiść. 
Wszelkie, nawet najprzyjemniejsze i najwznioślejsze odczucia, są tylko „produktami ubocznymi” Widzenia. Uwolnij się więc od narzuconego sobie terroru i przymusu bycia szczęśliwym. Nam się wydaje, że jeśli przydarzy się nieszczęście lub przykre doświadczenie, to coś jest nie tak. To nie jest prawdą. Musisz się jedynie zdecydować, czy wagę będziesz przywiązywać do tego, co przemijające, czy też wyłącznie do JESTEM. 
Wolność przychodzi z nieuciekania, z gotowości przyjęcia wszystkiego, co przynosi życie. 
Dlatego nie bez przyczyny mówię o Byciu, bo ono znajduje się przed tym wszystkim i nie podlega zmianie. Dlatego często pytam, jakie ono ma cechy? Nie pytam, jak wygląda i jak pachnie róża, ale pytam, co umożliwia róży kwitnąć i pachnieć? Co powołało ten świat do życia? Co powołało ciebie do życia? Jakie cechy ma Obecność? Jakie cechy ma Widzenie? 
Oczywiście, kiedy zaczynasz wchodzić w rezonans z samym sobą, naturalnie może pojawić się radość, spokój czy też miłość. Pozwól sobie na odczuwanie tego. Dlaczego byś miał się nie cieszyć? Jeśli jednak zostaniesz tylko przy tym, to jest to znacznie za mało. Trzeba pójść dalej i zobaczyć, że pierwsza jest Obecność, pierwsze jest Bycie, pierwsze jest Widzenie. To Widzenie jest pozbawione wysiłku. Ono nic nie robi by widzieć, a mimo to widzi. Ono nie może nie widzieć. Nigdy nie było od ciebie oddzielone i nawet nie możesz na nie wskazać, bo to jesteś Ty w swojej esencji.


~ Nitya ~ Antoniów, maj 2016